Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

DZIEŃ SKUPIENIA

Sie 16
W dniach 29/30 września z piątku na sobotę w Kołobrzegu w ośrodku Aniołów Stróżów odbędzie się popielgrzymkowy dzień skupienia. 
Koszt uczestnictwa to 50 zł. Nocleg z wyżywieniem i pościelą. Zapisy z wypłatą u przewodników. 
Rozpoczęcie w piątek kolacją  zakończenie  w sobotę obiadem.
Źyczymy wszystkim pielgrzymom dobrego odpoczynku.

JUŻ NA JASNEJ GÓRZE

Sie 13

Bóg zapłać wszystkim, którzy wspierali nas duchowo i materialnie, tym którzy przyjmowali nas na noclegi.

XXXV PIESZA PIELGRZYMKA 

KOSZALIŃSKO - KOŁOBRZESKA 

SKRZATUSZ - CZĘSTOCHOWA 1-13 sierpnia 2017

 

JESTEM PAMIĘTAM CZUWAM

 

            Pielgrzymi przemierzyli 460 km  niosąc wraz z osobistymi intencjami również te, o które prosił ks. biskup:

·        Modlitwa w intencji papieża Franciszka oraz duchowieństwa naszej diecezji

·        Modlitwa o powołania kapłańskie i do stanu zakonnego

·        Modlitwa za ofiarodawców i dobroczyńców Pielgrzymki

             Ostatni dzień pielgrzymki – na długo przed świtem, w ciemnościach i absolutnej ciszy, szybkim marszem wyruszyliśmy prosto już na Jasną Górę. Nikt nie narzeka, że noc krótka, oczekiwanie na spotkanie z Maryją w Jej jasnogórskim wizerunku sprawia, że serca biją mocniej, a myśli płyną tylko w jednym kierunku. 20 km dzisiejszego etapu pokonaliśmy błyskawicznie i już przed dziewiatą rano stanęliśmy u stóp klasztoru. Uczuć i emocji nie da się opisać – radość, wzruszenie, łzy... Darliśmy radę, doszliśmy, by przynieść Mateczce nasze troski i radości, prośby i podziękowania, żale i obietnice, by Ona to wszystko przedstawiła swojmu Synowi.

            Na pątników XXXV Pieszej Pielgrzymki Koszalińsko-Kołobrzeskiej Skrzatusz – Jasna Góra czekał biskup Krzysztof Zadarko. Poszczególne grupy, prezentowane przez ks. Piotra Świątkowskiego, witały się z Maryją, pokornie leżąc krzyżem przed klasztornymi wałami, by potem, z wielkim wzruszeniem, pokłonić się Matce i Jej Synowi w jasnogórskiej kaplicy.

            O godz. 11.30 rozpoczęła się Msza św., w której uczestniczyli pielgrzymi  XXXV Pieszej Pielgrzymki Koszalińsko-Kołobrzeskiej Skrzatusz – Jasna Góra, 40. Pielgrzymki Diecezji Rzeszowskiej, XXXIII Pielgrzymki Diecezji Szczecińskiej, XXVII  Pielgrzymki Diecezji Drohiczyńskiej i XXVI  Pielgrzymki Diecezji Pelplińskiej. Wszystkich przywitał przeor klasztoru, o. Mieczysław Polak. Głównym celebransem był biskup rzeszowski Jan Watroba, który w swej homilii porównał nasze pielgrzymowanie do drogi, jaką przebyła Maryja, dążąc do Elżbiety oczekującej na narodziny Jana. Tam zaśpiewała "Wielbi dusza moja Pana..." I my dzisiaj dotarliśmy do celu, by wielbić Pana. Biskup Jan przedstawił hasła poszczególnych pielgrzymek. Wskazał przy tym na konieczność wyznaczenia celu  życia. Maryja w swym jasnogórskim wizerunku dyskretniewskazuje na Jezusa z Księgą w ręku. Gdy pielgrzymujemy do Matki, jesteśmy na najlepszej i najbezpieczniejszej drodze do Jej Syna.

            Nawiązując do hasła naszej pielgrzymki – Jestem! Pamiętam! Czuwam! - zwrócił uwagę na potrzebę świadomości bycia kochanym. Podziękował za świadectwo wiary i życzył wszystkim, by ta apelowa  odlitwa chroniła wszystkich przed zwatpieniem w miłość. Na koniec zaznaczył, że choć każdej z pielgrzymek przyświecało inne haslo, wszystkich łączyła różańcowa modlitwa. Płynęła do  nieba rzeka modlitwy dziękczynienia , prośby, uwielbienia. Cytując słowa papieża Franciszka, prosił, abyśmy przyswoili  sobie wrażliwość Maryi, by przemienić nasze serca.

            Radosny śpiew rozbrzmiewał jeszcze długo z jasnogórskich błoni. Ale trzeba było w końcu się pożegnać. I z Maryją, naszą najlepszą Matką, i ze wszystkimi siostrami i braćmi, z którymi bardzo zżyliśmy sie przez niemal dwa tygodnie pielgrzymowania. Już tęskinimy za kolejnym spotkaniem. Za rok wielu na pewno wróci na pątniczy szlak...

            Nasze pielgrzymowanie było możliwe dzięki wsparciu i pracy wielu ludzi. Niech Bóg obdarzy swym błogosławieństwem, a Maryja wyprasza potrzebne łaski i otacza opieką wszystkią organizatorów XXV Pieszej Pielgrzymki Koszalińsko-Kołobrzeskiej Skrzatusz – Jasna Góra, sponsorów, wszystkich ludzi dobrego serca, którzy otwierali przed nami drzwi swoich domów, przyjmowali na noclegi, karmili, wpierali dobrym słowem, gestem, uśmiechem. Do zobaczenia w przyszłym roku!


SPRAWOZDANIE 12 SIERPNIA

Sie 12

Ranek przywitał nas chmurnym niebem i rzęsistym deszczem. Niebo raz po raz rozświetlały błyskawice. Taka aura uniemożliwiła tradycyjną już dwunastego dnia Mszę św. na Górce Przeprośnej. Oczywiście każdy wszedł na Górkę na krótką chwilę modlitwy przed kaplicą, ale  na Mszę św. czekaliśmy do południa. Już po ósmej się przejaśniło i prawie suchą stopą doszliśmy do kościoła w Mokrej. Najpierw, oczywiście, nabożeństwo pokutne. Ojciec duchowny pielgrzymki, ks. Piotr, zauważył na początku, że w naszych kościołach odprawiane są one rzadko, za rzadko. A jednoczą, wszyscy bowiem jesteśmy grzesznikami i wszyscy łączymy sie w prośbie o miłosierdzie. Grzech nie jest naszą indywidualna sprawą, rani każdego z nas, niszczy Kościół. Tak więc w spowiedzi prosimy o wybaczenie całą wspólnotę Kościoła. Od każdego z nas zależy, czy Kościół będzie piękny. wspólnie w sakramencie pokuty naprawimy kościół. Pamiętajmy, że najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości, a każdy grzech jest wykroczeniem przeciw niemu. Pamiętajmy, że Bóg nas kocha mimo tego, że jesteśmy grzeszni, i okazuje miłosierdzie właśnie dlatego, że jesteśmy grzeszni. On nigdy nie zmęczy się w przebaczaniu.

            Po nabożeństwie pokutnym Mszę św. odprawił ks. bp Krzysztof Zadarko. Do wszystkich intencji dołączył jeszcze prośby o powołania zakonne i kapłańskie w naszej diecezji, o trwałość związków małżeńskich, zwłaszcza młodych, a także prosił o modlitwę w intencji ofiar nocnej nawałnicy w Polsce. W homilii ks. biskup skupił się na kształtowaniu sumienia. Zawsze, gdy mówimy o miłości i miłosierdziu, dochodzimy do kwestii sumienia - zauważył. Opowiedział na wstępie historii niemieckiego telegrafisty, który 1 września 1939 r. właśnie tu, w Mokrej, cudem uniknął śmierci z rąk polskich żołnierzy. Nie zabili go, bo odezwał się w nich głos sumienia. Ów Niemiec wojnę przeżył i jako wotum wdzięczności za cud ocalenia życia ufundował dzwon dal tutejszego kościółka, który jako jedyny obiekt w całej okolicy ocalał z wojennej pożogi. Kto słyszy sumienie, słyszy głos Boga. Skoro jest Bóg, nie jesteś sam - to pierwsza rzecz. Po drugie - najważniejsze przykazanie - miłości bliźniego, pokazuje, że postawa miłości wobec Boga jest jedyną słuszną postawą. Trzeba o tym wciąż przypominać, a modlitwa brewiarzowa jest tego najlepszym nawiązaniem do tego wskazania.

            Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii, ks. biskup przypomniał, że  mała wiara uniemożliwiła uczniom wypędzenie złego ducha. Głos sumienia cichnie, gdy wiara jest mała, a my sumienia nie pielęgnujemy. Dziś potrzeba kształtowania naszych sumień. Nie byłoby afer, nie trzeba byłoby ustaw antyaborcyjnych, gdyby politycy postępowali tak, jak w sumieniu mówi im Pan. Za ks. Popiełuszko ks. biskup zaapelował - pilnujcie, by wasze sumienia nie spleśniały. Częsta spowiedź i stały spowiednik to dobra recepta na kształtowanie pięknego sumienia. Pielgrzymka natomiast to czas rekolekcji w drodze, a więc też czas formowania sumienia.

Po Mszy św. obiad, który obdarzyli nas mieszkańcy Mokrej i ostatni etap tego dnia - do Kłobucka. Przed nami najkrótsza noc na pielgrzymce - pobudka o trzeciej!

SPRAWOZDANIE 11 SIERPNIA

Sie 11

Kolejny dzień pielgrzymowania w pełni zaczął się Eucharystią w kościele w  Stolcu. Tematem dzisiejszej homilii wygłoszonej przez księdza Szymona, przewodnika grupy 8., było zbawienie. Ks. Szymon zauważył, że ludzie często przyjmują jedną z dwóch skrajnych postaw wobec zbawienia. Pierwsza, bardzo dziś rozpowszechniona zwłaszcza na zachodzie Europy - nie potrzebuję zbawienia. Współczesny świat nie potrzebuje Boga, sam jest w stanie wytłumaczyć sobie wszystko. W tej perspektywie koncepcja grzechu odchodzi do lamusa. Jak sprawdzić, czy nie jest to moja postawa? Po pierwsze - odpowiedzieć sobie na pytanie, jak często korzystam z sakramentów? Po drugie - czy się modlę. W pielgrzymkowej codzienności modlimy się dużo: godzinki, różaniec, Koronka do miłosierdzia Bożego... Ale czy ponadto modlę się sam? Druga skrajność - ja bardzo potrzebuję zbawienia, więc Panu Bogu pomogę. Zapominam, że "Kto chce sam zbawić swoją duszę, straci ją". W swoich relacjach z Bogiem tacy ludzie są wyrachowani, uczynki pobożne spełniają, licząc na rewanż. Jak sprawdzić, czy to nie moja postawa? Postaw sobie pytanie - czy nie czujesz się lepszy, np. od gospodarzy, u których nocujesz, czy różnych ludzi spotykanych po drodze? Takie myślenie prowadzi właśnie do tego, że sam chcę sie zbawić. Żeby przyjąć zbawienie, musimy stać się jak dzieci - one nie są wyrachowane. Nie wystarczy też zgodzić się na śmierć Chrystusa, mówił ks. Szymon, trzeba też zgodzić sie na własna śmierć. Co to znaczy? To znaczy, że musi umrzeć nasz egoizm. Pielgrzymka jest takim czasem, gdy tracimy swoje życie. Np. nie pchamy sie na lepsze noclegi. Nasz egoizm umiera, gdy służymy drugiemu człowiekowi. Powinniśmy więc prosić, abyśmy umieli wyjść z każdej z tych skrajności - zakończył ks. Szymon.

Po Mszy św. w doskonałych nastrojach wyruszyliśmy w drogę. Pogoda zapowiadała się wspaniała, wprost zachęcała, by iść. Ruch pielgrzymkowy na tej trasie wzmożony, stąd pewne trudności aprowizacyjne. Jednak kierownictwo naszej pielgrzymki nie zostawia nas sierotami. Zupy w Radoszycach było aż nadto. W sekretariacie kończą się kartki pielgrzymkowe – znak, że Jasna Góra tuż tuż. Nocleg w Działoszynie i myśl, że   -  wkrótce upragnione spotkanie z Matką i Jej Synem. 

SPRAWOZDANIE 10 SIERPNIA

Sie 10

Dziś niebo zaskoczyło nas nawałnicą. Pioruny i grzmoty obudziły pielgrzymów przed czasem i zdezorganizowały nieco początek dnia. Do Gruszczyc docieraliśmy samochodami, nie było też Mszy św. przed szkołą w Jasionnej. Dopiero w Chajewie (gdzie po raz też spotkaliśmy pielgrzymów z Kalisza), gdy słońce wysuszyło trawę, można było ustawić ołtarz polowy.  Homilię wygłosił dziś ks. Jacek. Nawiązał do dzisiejszego patrona, św. Wawrzyńca. Mimo że odpowiedzialny był za kasę Kościoła, nie dobra materialne miały dla niego znaczenie. Największym skarbem są ludzie - za to przekonanie oddał życie. Zatem nie w posiadaniu jest sens Kościoła. Kościół jest nie po to, by mieć, ale by być, i to być dla drugiego człowieka. Szczęśliwym możesz być tylko wtedy, gdy otworzysz się na drugiego człowieka, nawet gdybyś materialnie miał coś stracić - przekonywał ks. Jacek. Jesteśmy takim ziarnem. Jeżeli będziesz żyć tylko dla siebie, uschniesz. Twoje serce, zamknięte na drugiego człowieka, staje się ciężkie. Gdy je otworzysz, nawet gdy trochę obumrzesz, będziesz szczęśliwy. Czasem trzeba stracić, żeby zyskać. Kościół nie jest bankiem, ale wspólnotą. Bądźmy dla innych dobrzy jak chleb, bo jeśli mamy szukać Boga, odnajdziemy go w drugim człowieku.

Na zakończenie Mszy św., ks. Piotr, duchowy przewodnik naszej pielgrzymki, po serii konferencji maryjnych pobłogosławił cudowne medaliki, które następnie otrzymali pielgrzymi.

No i jak tradycja nakazuje - obfity obiad w Chajewie. Mimo upału, apetyty dopisują. Trudno jednak było podołać takim ilościom kurczaków i kotletów schabowych...

Po upalnym, mimo porannej nawałnicy, dniu pielgrzymowania, poza grupami 6, 7 i 8, które miejsca noclegowy miały w okolicznych wsiach, stanęliśmy przed klasztorem sióstr kamedułek w Złoczewie. No i spać, bo przed nami najdłuższy etap - 46 km. 

SPRAWOZDANIE 9 SIERPNIA

Sie 09

 MORAWIN - BŁASZKI 28 KM.

Poranne słońce obudziło wypoczętych pątników, którzy raźno ruszyli w dalszą drogę. Na Mszy św., którą przeżywaliśmy pod pięknym, rozłożystym jesionem w Koźminku, homilię wygłosił ks. Piotr, ojciec duchowny naszej pielgrzymki. Odnosząc sie do dzisiejszej Ewangelii, zauważył, że współcześnie trudno może zrozumieć, dlaczego to właśnie kobiety czekają na oblubieńca, a nie oblubieniec na kobiety. Urazić też mogą dzisiejszego słuchacza te tłumaczenia, w których panny nazywane są nie nieroztropnymi, ale głupimi. Przenosząc sens tej przypowieści na rzeczywistość pielgrzymkową, ksiądz Piotr nieroztropne panny porównał do pielgrzymów, którzy np. nie są przygotowani na deszcz i próbują namówić przygotowanych na podzielenie się peleryną, czy tubowych, którzy zapomnieli o zapasowych bateriach. Wszystkim zabrakło najważniejszej z cnót - roztropności. Wżyciu duchowym i moralnym brak roztropności ma poważne konsekwencje. Roztropność nakazuje dokonywanie właściwych wyborów, np. sposobów spędzania wolnego czasu - jak i z kim. Jeśli jednak wybór jest niewłaściwy i zaprowadzi do grzechu, roztropność nakazuje nie czekać ze spowiedzią. Roztropność nie zależy ani od inteligencji, ani od wykształcenia. Osobą roztropną była patronka dzisiejszego dnia, Edyta Stein, która zginęła w krematorium Auschwitz 9 sierpnia 2017 r. Chciejmy się na jej wzorze opierać - zachęcił ks. Piotr. Módlmy się o roztropność. Pielgrzymka jest takim czasem gromadzenia oliwy. Gdy wrócimy do naszych domów, przyjdzie czas kryzysu, ciemności, zapalimy wówczas nasze lampy. Taką oliwą są również ludzie, których na pielgrzymce poznajemy. zacieśniajmy relacje. gdy wrócimy do domu, w trudnej sytuacji i oni mogą być taką oliwą, która pomoże rozświetlić ciemności życia.

Po Mszy św. mieszkańcy Koźminka, jak co roku, przyjęli nas śniadaniem. Na placu przed kościołem na pielgrzymów czekały stoły pełne smakołyków i kuchnia polowa z gorącą kawą i herbatą. Posileni na duchu i ciele ruszyliśmy w drogę do… następnego poczęstunku . W Stawie przygotowano nam obiad – prawdziwie królewska uczta. Trzeba przyznać, że o pielgrzymów tu dbają i troszczą się o to, by nikt w marszu nie stracił na wadze. Daje się zauważyć - nie tylko w Stawie - że pomidory w tym roku nad wyraz obrodziły, tak że z uzupełnieniem potasu nie mamy najmniejszych problemów. Belgijki w tym roku nie było, i to wcale nie z ociężałości poobiedniej. Niestety, główny animator wszelkich tańców... skręcił nogę :(

Dzień, jak każdy na pielgrzymce, wypełniony był modlitwą, wspólnym śpiewem, konferencjami. Był to też szósty dzień nowenny. 

SPRAWOZDANIE 8 SIERPNIA

Sie 08

Obudził nas dziś słoneczny ranek. Dzień rozpoczęliśmy Mszą św. w pięknie odnowionym kościele w Grodźcu. Ks. Łukasz, przewodnik grupy 5., w dzisiejszej homilii wyszedł od swych doświadczeń w posłudze kapelana hospicjum. Bez względu na wiek człowiek w trudnej sytuacji, w cierpieniu, nawet w ograniczonej świadomości, u rodziców będzie szukał pocieszenia, ulgi, przytulenia... Tak jak przestraszone dziecko wyciąga ręce do matki, tak Piotr  wyciągał ręce do Jezusa, by uratował go przed wzburzonymi wodami jeziora. I my też powinniśmy zawsze, nawet gdy wcześniej rodziców mocno zraniliśmy, a może właśnie zwłaszcza wtedy, mieć odwagę przytulić się do rodziców. Pielgrzymka jest czasem, kiedy tej odwagi powinniśmy nabrać. Przytulenie się do rodziców jest pierwszym krokiem do przytulenia się do Jezusa. Co to znaczy? To znaczy widzieć w Bogu Ojca, kochającego, przebaczającego, wyciągającego do nas ręce. Jeżeli nie potrafisz przytulić się do rodziców, nie będziesz umiał przytulić się do Jezusa. Tym, którym brakuje ziemskich rodziców, szczególnie potrzebne jest przytulenie Jezusa.

Najtrudniejszy etap pielgrzymki, tzw. piachy, okazał się nie taki straszny. Kapliczka, przy której rokrocznie się zatrzymujemy, okazała się miejscem szczególnie wybranym przez okolicznych mieszkańców. Od kilkudziesięciu lat, jeżeli nie dłużej, modlą się przy niej, odprawiają nabożeństwa majowe, na które specjalnie kapliczkę przystrajają, co roku w inne barwy. Przekonani są o tym, że Maryja w tym miejscu szczególnie czuła jest na prośby zanoszone za Jej pośrednictwem. Mieszkanki pobliskiej wsi opowiedziały nawet o dwóch uzdrowieniach będących odpowiedzią na modlitwy zanoszone w tym miejscu. Obiecały, że za rok kapliczka przywita nas w innej szacie. Tutaj też czekali na nas z orzeźwiającą wodą, niezbędną zwłaszcza przy dzisiejszym upale.

Kolejny etap kończy obiad w Petrykach. Ulgą wielką był zimny prysznic, jaki zgotowali nam mieszkańcy wsi, gdzie zostaliśmy przyjęci smacznym dwudaniowym obiadem. Duże miski z zimną wodą czekały na spuchnięte od upału stopy pielgrzymów. Ten długi odpoczynek wystarczył, by znów w pełni sił wyruszyć w dalszą drogę. Gościnność gospodarzy po drodze, ich otwarte i serca, i drzwi domów, zadziwiają, wzbudzają wielką wdzięczność pątników. Niesiemy w sercach tę wdzięczność przed tron Jasnogórskiej Pani. 

SPRAWOZDANIE 7 SIERPNIA

Sie 07

ZAGÓRÓW-GRODZIEC 22 KM.

Pielgrzymów, po nietypowo jak na pielgrzymkę długiej nocy,  obudziło dziś piękne słońce. Zagórów , kraina miodem i mlekiem płynąca, Kowalewo, Drzewce, Ciążeń, Ląd, Jaroszyn i inne miejscowości goszczące pątników przyczyniły się do kompleksowej regeneracji sił.  W Mszy św. w zagórowskim kościele uczestniczyła   część grup. Ksiądz proboszcz serdecznie przywitał pątników, zapewniając, że są upragnionymi gośćmi. Poprosił też o modlitwę w intencjo odrodzenie grupy pielgrzymkowej w Zagórowie.

Homilię wygłosił ks. Konrad. Nawiązując do pierwszego czytania, spytał, jak reaguje nasze serce w momencie kryzysu, poczucia braku, szczególnie teraz, w pielgrzymkowej rzeczywistości, bo tu mniejsze czy większe kryzysy dotykają nas częściej. Czy nie pojawia sie myśl - po co mi to? Nie lepiej było zostać w domu? Podobne momenty spotykają nas w codziennym życiu. Dlaczego to przychodzi? - pytał ks. Konrad.  Bo zapominamy o celu. Również tu, na pielgrzymce. Często górę bierze zmęczenie, zniechęcenie. Pan Bóg przygotowuje nas do tego, że będzie trudno. Ale przecież jest naszym Obrońcą, On daje nam Chleb - ten najważniejszy. Na pielgrzymce dzień bez Eucharystii jest pusty. Eucharystia i świadomość celu, intencji pielgrzymowania - to nam pomoże uniknąć kryzysów.

Po Mszy św., żegnani przez gościnnych mieszkańców, wyruszyliśmy w drogę. Trąbczyn, jak co roku, ugościł wszystkich pysznym obiadem dzięki staraniom nieocenionej pani Marianny . Dzień przebiegał w spokojniejszym, typowo letnim rytmie, a to ze względu na dość krótki dystans. No i połowa za nami...

 Wieczór w większości  grup kończył się bojowo-pielgrzymkowym "chrztem" kotów. A jest ich w naszej pielgrzymce dosyć sporo. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku powrócą na pątniczy szlak
© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk