ZŁOTA GRUPA 11 SIERPNIA
Św. Józef Moscati.
Józef urodził się w Benevento (Włochy) 25 lipca 1880 roku.
Róża de Luca, pochodziła z markizów di Rosato. Chrzest otrzymał 31 lipca w kościele parafialnym św. Marka. Nadano 43. PIESZA PIELGRZYMKA SKRZATUSZ-JASNA GÓRA 1-13.08.2025 muwówczas imiona Józef, Maria, Karol, Alfons. Kiedy chłopiec miał zaledwie rok, ojciec został przeniesiony do Ankony. Tam więc Józef spędził swoje dzieciństwo (1881 1888). Następnie ojciec przeniósł się do Neapolu. Tu Józef przyjął Pierwszą Komunię Świętą w kaplicy Służebnic Świętego Serca. Młodzieniec okazywał niezwykłe zdolności i rzetelność w studiowaniu. Wszystkie stopnie szkół przeszedł c e l u j ą c o . P o ś m i e r c i o j c a ( 1 8 9 7 ) z a p i s a ł s i ę n a u n i w e r s y t e t w Neapolu, na wydział medycyny. Wykładali wtedy na nim profesorowie cieszący się światową sławą, ale deklarujący się jako ateiści: Vogt, Moleschott, Büchner i Feuerbach. Nie zdołali oni jednak osłabić wiary w młodzieńcu; wręcz przeciwnie, ich wystąpienia antykościelne skłaniały go do pogłębiania wiedzy religijnej. Studia uniwersyteckie Józef ukończył celująco w roku 1903 i przyjął posadę w jednym ze szpitali miasta. Od roku 1904 przeniósł się do szpitala S. Maria del Popolo, przeznaczonego dla nieuleczalnie chorych. W roku 1911, po zdaniu bardzo trudnego egzaminu, został prymariuszem tego szpitala. Równocześnie prowadził wykłady na uniwersytecie neapolitańskim, gdzie uczył chemii fizjologicznej. Z tej dziedziny wydał 32 prace. Brał także czynny udział w międzynarodowych kongresach lekarskich: w Budapeszcie (1911) i w Edynburgu (1923). Chociaż jako specjalista cieszył się zasłużoną sławą, życie wewnętrzne wśród swoich rozlicznych zajęć stawiał zawsze na pierwszym miejscu. Codziennie przystępował do Komunii św. Zawód lekarski traktował jako powierzoną sobie od Pana Boga specjalną misję. Dlatego udzielał pomocy lekarskiej darmo, zadowalając się pensją, jaką otrzymywał miesięcznie. Chorych zachęcał do ufności w Bogu, a błądzących - do powrotu do Boga. Kiedy sławny profesor L. Bianchi doznał nagle w czasie wykładu ataku serca, Moscati zbliżył się do umierającego i pomógł mu wzbudzić żal doskonały za grzechy, zanim przybył kapłan. Bywało, że wolnomyślni koledzy pokpiwali sobie z profesora, nazywając go bigotem i fanatykiem. Kiedy radzono profesorowi, by się bronił, odpowiadał: „Dajcie spokój! Jesteśmy przecież chrześcijanami! Pozwólmy działać Panu Bogu”. Gdy 4 kwietnia 1906 roku Neapol przeżywał grozę 49 wybuchu Wezuwiusza, profesor z narażeniem życia wynosił chorych z pobliskiego szpitala w bezpieczne miejsce. Kiedy w roku 1911 wybuchła epidemia cholery, z narażeniem własnego życia niestrudzenie pielęgnował chorych. Dla wiedzy medycznej przysłużył się redagowaniem pisma Riforma medica, w którym publikował najnowsze osiągnięcia z 50 dziedziny medycyny. Zostawił także osobisty dziennik duchowy, który pozwala wejść w jego życie wewnętrzne. Oto kilka jego refleksji: „Chorzy są obrazem Jezusa Chrystusa. Wielu nieszczęśliwych przestępców i grzeszników trafia do szpitali z woli miłosiernego Boga, który pragnie ich ocalenia. Powołaniem sióstr, lekarzy, pielęgniarzy i całego personelu szpitala jest współpraca z tym nieskończonym miłosierdziem, pomagając, wybaczając, poświęcając się. Jakże my, lekarze, jesteśmy szczęśliwi, jeśli zdajemy sobie sprawę, że poza ciałem mamy do czynienia z duszą nieśmiertelną, którą Ewangelia nakazuje miłować, jak siebie samego”. Zapewne dla tej idei - całkowitego poświęcenia się służbie bliźnim, profesor nie założył własnej rodziny, żył sam. Zmarł 12 kwietnia 1927 r. Jak każdego dnia rano uczestniczył w Mszy św. i przystąpił do Komunii św., później pracował w szpitalu. Po powrocie do domu i posiłku przyjmował pacjentów. Po południu źle się poczuł i zmarł w fotelu w swoim gabinecie. Jego śmierć poruszyła wiele osób, w sposób szczególny najuboższych pacjentów, którzy wielokrotnie doświadczyli jego troskliwości. Został pochowany na cmentarzu Poggio Reale, ale trzy lata później jego szczątki zostały ekshumowane i spoczęły w kościele Gesù Nuovo. W czasie uroczystości beatyfikacyjnych w 1975 r. papież Paweł VI powiedział: „Postać Józefa Moscatiego potwierdza, że powołanie do świętości jest skierowane do wszystkich. Ten człowiek uczynił ze swego życia dzieło ewangeliczne. Był profesorem uniwersytetu. Zostawił wśród swoich uczniów pamięć niezwykłej wiedzy, ale przede wszystkim prawości moralnej, czystości wewnętrznej i ducha ofiary”. Jego kanonizacji dokonał 25 października 1987 r. papież Jan Paweł II. Do gabinetu „świętego lekarza” i do jego grobu w kościele dominikanów udają się nieustannie pielgrzymi w nadziei, że skoro za życia Józef służył w potrzebach ciała i duszy, tym 43. PIESZA PIELGRZYMKA SKRZATUSZ-JASNA GÓRA 1-13.08.2025 skuteczniej czynić to może przed tronem Boga po śmierci. Historia św. Józefa Moscatiego uczy nas i zaprasza, że aby nadzieję złożyć w Bogu, potrzebne jest wykorzystanie darów i talentów, które Bóg w nas złożył; realizacja swojego życiowego powołania, jak i bezinteresowność. Nie należy oczekiwać, że Bóg dotrze do nas w jakiś nadzwyczajny sposób. Ten Boży głos trzeba umieć uchwycić i rozpoznać ze zwyczajnych znaków obecnych w codzienności, w których wola Boża odsłania się człowiekowi. Temat powołania jest zagadnieniem interesującym wiele osób. Nie chodzi tylko o bycie siostrą zakonną lub księdzem. Niektórzy zmagają się z tematem powołania przez wiele lat lub po wielu latach wspominają, że w swoim życiu jednak chcieli robić coś innego. Powołanie nie jest rzeczą prostą, ale również wiele zależy od samego człowieka, jego dyspozycji i wyborów, które podejmuje. Samo słowo powołanie składa się z dwóch wyrazów: po oraz wołanie. Zatem powołanie jest tym, co się dokonuje po wołaniu. Jest więc Osoba, która woła i osoba, do której skierowane jest wołanie. Wszyscy powołani przez Boga są przeznaczeni do tego, aby w swoim życiu odtworzyć obraz Chrystusa (Rz 8,29). Rozpoznać swoje osobiste powołanie to znaleźć taki stan i sposób życia, żeby odcisnęły się w nim te rysy Chrystusa, które Bóg chce odtworzyć w życiu konkretnej osoby. I codzienne ponawianie tego na nowo, aktem woli i serca, żeby ludzie widzieli we mnie Chrystusa. Konieczną przesłanką rozeznania powołania jest uświadomienie sobie natury i misji tego stanu i tego rodzaju życia w Kościele, który zamierzam podjąć. Należy jednak pamiętać, że bez względu na rodzaj powołania, w każdym przypadku chodzi o wezwanie do tego, żeby codziennie być z Chrystusem, codzienny akt oddania Jezusowi i sprawom Jego królestwa tego konkretnego dnia, swoich uczuć, emocji oraz całego swego życia. Bez tego nie będzie możliwe realizowanie powołania. Istotą powołania jest poznanie siebie, swoich zalet, ale i wad. Jest to bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Bez znajomości siebie, swoich potrzeb, pragnień, uczuć, myśli, zachowań jest niemożliwe, aby w pełni móc podejmować 51 52 wyzwania, które stawia przede mną życie. Kim jestem? Kim chciałbym być? Do czego Bóg mnie wyzywa? To kluczowe pytania, bez odpowiedzi na nie jest niemożliwe prawidłowe rozeznania powołania. Poznanie siebie jest procesem, w którym coraz bardziej znam siebie, a zarazem poznaję Boga. Trzeba zobaczyć to, co można w sobie rozwinąć, jak samego siebie ubogacić. Nikt nie może twierdzić, że jest doskonały, zawsze jest przestrzeń do rozwoju, do wzrostu wewnętrznego i duchowego. Zobaczenie swoich dobrych cech, mocnych stron, talentów pomoże w podjęciu decyzji o wyborze drogi życia, a dostrzeganie tego, co we mnie słabe i kruche, powinno być zaproszeniem do pracy nad sobą. Bóg udziela nam zdolności i łask potrzebnych do wykonania życiowej misji. Do nas jednak zawsze należy decyzja o współpracy z łaską Bożą, wołanie do Ducha Świętego o Jego siedem darów. Jeśli będziemy gotowi do współpracy z łaską powołania, wzmocnieni Mądrością i Bożą Miłością będziemy otwarci na różne wydarzenia, które się dokonują w naszym życiu. Przyjmując, że jesteśmy osobami odpowiadającymi na Boży głos, powinniśmy być w dyspozycji, aby być gotowymi uczyć się na nowo, uczyć się ciągle od życia, od bliźniego, od Boga, trwając na kolanach i przy Jego Słowie. Trzeba nam czuwać w każdym momencie swojego życia, bez względu na to, ile mamy lat, czytając te słowa, nie można żyć powierzchownie i marnować czas na życie życiem innych ludzi, ale potrafić przeżywać każdy moment swojego życia w sposób otwarty, gdyż wychodzić będziemy z przekonania, że łaska Boża działa w każdej chwili. Każdy z nas przeżywa trudności z rozpoznaniem woli Bożej. Warto jednak zapytać siebie: Czy rozumiem to, czego nie czuję? Nie wszystko będziemy czuć i nie wszystko będziemy rozumieć. Potrzeba zaufania Bogu, że On wie lepiej, co jest dla nas dobre. Potrzeba prosić nam o łaskę wiernego serca Bogu w różnych wydarzeniach naszego życia. Nasze życiowe powołanie jest nie tylko tajemnicą, ale także darem. Zatem postawą właściwą jest wdzięczność. Brak wdzięczności w życiu prowadzi do wielu niewłaściwych postaw, zachowań, czasami kończących się grzechem. To zubożenie życia duchowego. Tu znowu wraca nam wspomniana kilka dni temu praktyka codziennego rachunku sumienia. Bóg udziela każdemu łaski potrzebnej do zbawienia, jak i wzywa do misji, 43. PIESZA PIELGRZYMKA SKRZATUSZ-JASNA GÓRA 1-13.08.2025 którą sam określa. Od nas zależy, czy przyjmiemy to, co Bóg pragnie nam dać. Postawa wdzięczności prowadzi do ofiary, ofiarowania swego życia Bogu. To nie jest już realizowanie siebie, ale realizowanie siebie w Bogu, a nie siebie w sobie. Powołanie nie może być rozumiane jako narzędzie do zrobienia kariery czy samodoskonalenia się. To ukierunkowanie na Boga i Jego sprawy, odczytywanie tego, co ukazuje poprzez Kościół. To życie na chwałę Bożą.
Posłuchaj