Aktualności

Dzień drugi

2 sierpnia 2026. Piła - Chodzież

Z Piły do Chodzieży – Pan Bóg prowadzi, a gospodynie karmią ;)
Słońce pojawiło się od samego rana i najwyraźniej postanowiło pielgrzymom trochę pomóc. Było ciepło, momentami nawet bardzo ciepło, ale przecież pielgrzymka bez odrobiny potu się nie liczy! Z uśmiechem ruszyliśmy więc w drogę, mając przed sobą kolejne kilometry i nadzieję, że nogi współpracować będą przynajmniej do Chodzieży. Dzień rozpoczęliśmy uroczystą Mszą Świętą w Pile. Było to dobre, poranne zatrzymanie i przypomnienie sobie, po co właściwie idziemy. W homilii usłyszeliśmy zachętę, żeby przyjrzeć się temu, co mamy i co otrzymaliśmy. Każdy z nas dostał przecież od Boga różne talenty, możliwości i dary. Nie po to jednak, żeby schować je głęboko do szuflady, ale żeby mądrze je wykorzystać, rozwijać i dzielić się nimi z innymi. Bo dobro – jak przypomniał ks. Marcin – trzeba głosić nie tylko słowem i językiem, ale przede wszystkim konkretnym czynem.
A potem… ruszyliśmy. I właśnie na szlaku szybko okazało się, że o konkretne czyny dobra wcale nie jest trudno. W Dziembówku czekał na nas domowy obiad. I to nie taki „pielgrzymkowy symboliczny obiad”, ale prawdziwy obiad! Kotlecik, surówka... i nagle człowiek zaczynał patrzeć na kolejne kilometry zdecydowanie bardziej optymistycznie. Okazuje się, że czasami do podniesienia na duchu wystarczy po prostu dobrze przygotowany talerz.
W Milczu tradycyjnie mogliśmy ugasić pragnienie orzeźwiającą wodą. I chyba właśnie wtedy każdy z nas jeszcze mocniej docenił prostą prawdę: człowiek może mieć wielkie duchowe pragnienia, ale po kilku kilometrach najbardziej marzy o… kubku zimnej wody.
Do Chodzieży dotarliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. A ponieważ nasi Dobrodzieje dobrze znają pielgrzymkową naturę człowieka, na miejscu czekał nas makaron z sosem. Kolejny dowód na to, że Boża Opatrzność czasami przychodzi do człowieka pod postacią talerza gorącego jedzenia.
Był też czas na najważniejsze zatrzymanie – adorację Najświętszego Sakramentu. Po całym dniu drogi, rozmów, śmiechu, zmęczenia i kolejnych kilometrów mogliśmy po prostu pobyć przy Jezusie. Bez pośpiechu. Bez kolejnego punktu trasy. Jak uczniowie przy swoim Mistrzu.
Wspólny apel to dobry moment, żeby spojrzeć na ten dzień trochę z dystansu. I zobaczyć, że pielgrzymka to nie tylko kilometry. To ludzie, którzy idą obok. To rozmowy, których czasem nie planowaliśmy. To pomocna dłoń, kubek wody, talerz obiadu, uśmiech, dobre słowo i ktoś, kto mimo własnego zmęczenia zapyta: „Jak tam, dajesz radę?”.
Dziś znów przekonaliśmy się, że wiara naprawdę najlepiej smakuje we wspólnocie. A jeśli przy okazji wspólnota potrafi jeszcze nakarmić pielgrzyma, napoić go i pomóc mu dojść do celu – tym bardziej chce się iść dalej!
Zmęczeni, ale wdzięczni za ten dzień, za ludzi spotkanych po drodze, za wszystkie małe i wielkie dobra, które otrzymaliśmy, wołamy razem: Boże, prowadź nas dalej – na pielgrzymim szlaku i na wszystkich naszych drogach!

Podsumowanie dnia - Dobre Media

Inne pielgrzymki

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
Wykonanie: Strony www Słupsk